O Autorze
.jpg)
Ponieważ kolejny dzień spedzam w łózku(czuję sie już lepiej ale chce to zwalczyc do końca) to postanowiłem obejrzeć kolejny horror na który musze przyznać czekałem długo i z niecierpliwością....
A mianowicie The Mist czyli ekranizacja kultowej i genialnej opowieści pióra Stephen'a King'a....Nie bedę streszczał ani przybliżał treści opowiadania Kinga, powiem tylko jedno kto nie czytał MUSI KONIECZNIE po nie sięgnąć...to jedno z najgenialniejszych opowiadań grozy jakie kiedykolwiek powstały....
Przygotowania do ekranizacji trwały bardzo długo...zmieniano wytwórnię, reżysera...aż w końcu jest!!!!I jak moje odczucia????Film jest naprawdę niezły...mimo iż znam i pamietam cała fabułę książki(a film powiedzmy poza paroma odstępstwami jest naprawde wierny książce) to cały film trzymał poziom...napięcie naprawdę nie spada ani chwili....duża zasługa w tym aktorów...tak tak gra aktorska jest naprawdę na wysokim poziomie...szczególnie wyróżnia się Marcia Gay Harden w roli nawiedzonej Pani Carmody, jest poprostu genialna...możemy zobaczyc jej przemianę z wiejskiego pośmiewiska do proroczej Kassandry kierującej ludzmi i robiącej im wode z mózgu, genialne ujęcie ile człowiek może wyrządzić zła drugiemu jesli tylko ma władzę i poczucie nieomylności....co do głownego bohatera fakt jest za szlachetny i troche zbyt nijaki...ginie w tłumie wszystkich postaci w supermarkecie...ale to już wina Tomasa Jane...zagrał powiedzmy szczerze bez cienia polotu
Darabont postawił w swoim filmie na ukazaniu relacji miedzyludzkich...i że to ludzie są dla siebie wiekszym zagrożeniem niz czychające we mgle potwory....
Zakończenie rózni się troszke od tego w książce...ale nie jest złe...może troche zbyt dosadne ale jak dla mnie naprawde bomba.... Polecam ten film każdemu wielbicielowi horrorów